sobota, 1 sierpnia 2015

Ja, powstaniec. Wersja druga, poprawiona.

     No i mamy kolejną powstańczą rocznicę. Słucham mdłych wystąpień polityków, nudnych jak kawa ze Starbucksa przemów, które brzmią jak wyrwane z apelu szkolnego późnego PRL`u. Zupełnie jakby pisane były przez 12 letniego prymusa na szkolną akademię. Refleksja? Sreksja chyba, bo co najwyżej klepanie komunałów. Na a skoro tak, to sam powiem.

     O tym wydarzeniu zawsze warto pamiętać, bo inaczej nie sposób jest uczyć się na błędach naszych przodków. Bez tego, kolejny obrót koła historii doprowadzi do podobnych rezultatów. Kto nie zna swojej historii, pozbawia się tożsamości, korzeni, namacalnego dowodu istnienia dziesiątek, a może i setek pokoleń. Poczucia, że strumień życia, którego jesteśmy częścią, płynie przez dziesiątki, setki, czy nawet tysiące lat. I wiele jest w nim wydarzeń i ludzi, którzy może nie zawsze byli wielcy, nie zawsze dobrzy, ale byli po części nami, tak jak my jesteśmy nimi. I jest w nas tyle samo bohaterstwa, podłości, miłości i nienawiści, odwagi i strachu. A wszystkie te dobre cechy są jak drogowskazy, a wszystkie złe, jak ostrzeżenia.
    Pamięć trzeba szanować. Zamyślić się chwilę i zapłakać odrobinę nad wielką tragedią, wkurwić się na bezsensowne zniszczenie, ale też poczuć ukłucie dumy, pokiwać z uznaniem i podziwem nad przykładami ogromnego, ale zwyczajnie ludzkiego, bohaterstwa.
I przy tej też okazji, żeby nie przynudzać, skromnie zachęcę do przeczytania mojego drugiego, wydanego w sieci opowiadania pt. "Ja, powstaniec". Z okazji (nie)okrągłej rocznicy, dokonałem korekty i uporządkowałem tekst, tak, żeby dał się czytać na Kindlu.
     Do pobrania (najlepiej) na Smashwordsie - gdzie można samemu określić cenę, każdą, od zera do miliarda. Zapraszam do lektury i przypominam, Drodzy Czytelnicy, zawsze pamiętajcie żeby po przeczytaniu machnąć ocenę (nawet jeśli będzie nędzna). Praktycznie każdy sklep ebookowy na to pozwala, wszędzie są ratingi, a kilka wystawionych ocen zawsze pomaga autorom.



Warszawa, koniec lata 1944 roku. Upadające powstanie. Na powierzchni, szaleją płomienie i spadają bomby, dlatego tylko zimny chłód kanałów daje jakiekolwiek szanse na przetrwanie. Władek, dowódca bezimiennego oddziału, za wszelką cenę stara się przeprowadzić swoich ludzi w bezpieczne okolice wolnego…
smashwords.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz